Najczęściej czytane wiadomości
Wyszukaj wiadomości
Przeszukaj serwis z Google
Najnowsze galerie

zobacz wszystkie

Najpopularniejsze wątki na forum

przejdź na forum

Znicz przegrywa w Krośnie
4 października 2008, Paweł Pietranik

Drużyna Delikatestów Centrum PBS Bank MOSiR Krosno powróciła na fotel lidera tabeli pierwszej ligi. W sobotnim spotkaniu trzeciej kolejki, zespół prowadzony przez Mariusza Zamirskiego wysoko pokonał Znicza Basket Pruszków.

Początek spotkania należał do gości. Pruszkowanie po akcjach Tomasz Briegmanna i Jakuba Dłoniaka prowadzili już 8:0. Krośnianie rozpoczęli odrabianie strat dopiero w trzeciej minucie, kiedy to pierwsze punkty dla MOSiR-u uzyskał Marcin Salamonik. Od tego momentu gospodarze zdobyli czternaście "oczek" z rzędu, wychodząc na prowadzenie 14:8. Później gra się wyrównała i ostatecznie podopieczni Mariusz Zamirskiego wygrali pierwszą kwartę 20:18.

Już w pierwszej minucie drugiej odsłony gry, trzecie przewinienie na swoim koncie zanotował Robert Pacocha i trener Bartłomiej Przelazły podjął decyzję o zdjęciu z boiska swojego, jak do tej pory, najlepszego zawodnika. Tym razem krośnianie lepiej rozpoczęli tę część meczu i po sześćdziesięciu sekundach prowadzili sześcioma punktami. W czwartej minucie po niesportowym faulu gości i rzutach osobistych, gospodarze osiągnęli dziesięć "oczek" przewagi. Pierwszą połowę meczu MOSiR wygrał 40:31.

Początek trzeciej kwarty należał do Bartosza Bala. Młodzieżowiec krośnieńskiego zdobył pięć punktów z rzędu i krośnianie objęli prowadzenie 45:31. W piątej minucie po trafieniu Rafała Stolarka podopieczni Mariusza Zamirskiego uzyskali dwudziestopunktową przewagę. Na sześćdziesiąt sekund przed zakończeniem trzeciej odsłony meczu, po ładnej akcji Krzysztofa Kalinowskiego i Przemysława Hajnsza MOSiR wygrywał 65:42. Kwartę ładną akcją i celnym rzutem zakończył Dariusz Oczkowicz.

W pierwszych minutach ostatniej części meczu, krośnianie po trafieniach Bartosza Bala i Przemysława Hajnsza uzyskali największą przewagę, która wynosiła dwadzieścia siedem punktów. W końcówce spotkania gra się wyrównała i ostatecznie gospodarze pokonali Znicza Basket Pruszków 88:62.

W zespole z Krosna po raz kolejny świetny mecz rozegrał Marcin Salamonik, który uzyskał dwadzieścia jeden punktów. Na wyróżnienie zasługuję także młodzieżowiec Bartosz Bal - zdobywca czternastu "oczek". W całym spotkaniu dwanaście asyst zaliczył kapitan MOSiR-u Krzysztof Kalinowski.

W drużynie Znicza najlepszym zawodnikiem był Jakub Dłoniak, który spędził na boisku ponad trzydzieści osiem minut i zdobył siedemnaście punktów. Trener gości - Bartłomiej Przelazły nie mógł w przeciągu całego spotkanie korzystać z Roberta Pacochy, który szybko złapał trzy faule. Mimo to 29-letni zawodnik zapisał na swoim koncie dwanaście "oczek".

Krośnianie po tym spotkaniu powrócili na fotel lidera, który zajmowali już po pierwszej kolejce tegorocznych zmagań w pierwszej lidze.

Bartłomiej Przelazły (trener Znicza Basket Pruszków): Z dzisiejszego meczu może być wyłącznie Krosno zadowolone, bo my jak wynik wskazuje zagraliśmy i słabo w ataku, i słabo w obronie. Generalnie jeżeli chodzi obronę, jeżeli się traci osiemdziesiąt osiem punktów to nie można mówić o obronie. Dużo indolencji, dużo gapiostwa. Mecz zaczęliśmy dosyć dobrze - 0:8. Później wkradła się duża indolencja i w obronie, i w ataku, duża ospałość, bojaźliwość. Zbyt dużo było złych decyzji, niepotrzebnych strat. Osiemnaście strat z tego co pamiętam. Dziesięć strat to na zero wychodzili zawodnicy z Krosna - bardzo łatwe punkty. Generalnie jestem bardzo mocno zawiedziony. Poprzednie dwa mecze graliśmy z zespołami, które są słabsze od Krosna. Choć ja zawsze mówię, że to my mamy patrzeć jak gramy, a nie jak gra przeciwnik. Dzisiaj graliśmy bardzo słabo - w szczególności w ataku. Dużo indolencji, nie było timingu, mało ruchu, złe decyzje i stąd ta porażka. Gratuluję koledze Mariuszowi. Zawodnicy z Krosna wykazali, że chcą wygrać. Oni ten mecz od samego początku wywalczyli, wybiegali. My niestety to spotkanie przespaliśmy, stąd taki wynik. U nas zdecydowanie zawiodła dyscyplina gry - zarówno w ataku, jak i w obronie. Zawodnicy wiedzieli jakie mają zadanie do realizacji. Dzisiaj tylko w kilku akcjach zrobili to co od nich oczekuje, to na co ich stać. Trener jest po to, żeby cały czas ten potencjał wydobywał, żeby zawodnicy grali coraz lepiej. W przerwie i na czasach mówiłem, że jeżeli będziemy oddawali rzuty w siódmej sekundzie to będziemy grali dużo w obronie. Można powiedzieć, że Krosno momentami nas zabiegało. Grali konsekwentnie, podejmowali dobre decyzję - my mieliśmy ich zdecydowanie mniej. Kiedy była akcja na łatwy basket to grali to, jeżeli nie to grali dwadzieścia cztery sekundy i nawet jak nie trafiali to zabierali nam zdrowie. Oczywiście są mecze, w których wpada w piątek sekundzie. Nam nie szło, mówiłem zawodnikom żeby grać dłużej, spokojniej. Tych złych piłek było zbyt za dużo. Na pewno w dużej mierze zawiedli rozgrywacze. Ja mam młodych chłopców, którzy mają dziewiętnaście lat. Ja wiem, że oni będą grali pięćdziesiąt na pięćdziesiąt. Będzie dużo akcji dobrych, dużo złych. Dzisiaj akurat było więcej tych złych. Tutaj akurat Krzysiek Kalinowski trochę więcej doświadczony, ale to nie usprawiedliwia naszych chłopców przed stratami niewymuszonymi. To nie była obrona taka, żeby w takich momentach starty popełniać. Powinniśmy grać do końca i trzeba z tego meczu wyciągnąć wnioski. Liga jest długa. Ja jestem optymistą i wierze, że wyciągniemy wnioski. Nie wpadamy w hurraoptymizm ani w hurrafatalizm. Będzie dobrze. Źyczę drużynie z Krosna i mojemu koledze Mariuszowi dobrych wyników w przyszłości. Chciałem podziękować za miłe przyjęcie działaczom z Krosna, którzy umożliwili nam trenować, którzy stworzyli nam optymalne warunki do treningu i grania oraz za miłą atmosferę i kulturalny doping.

Mariusz Zamirski (trener KKK MOSiR Krosno): Cieszymy się z trzeciego zwycięstwa. Bardzo istotną rzeczą dla postawy zespołu, dla wewnętrznego samopoczucia indywidualnego zawodników, było to zwycięstwo w Zielonej Górze wyszarpnięte w końcówce meczu. Zawodnicy uwierzyli w siebie, po takim zwycięstwie u siebie na inauguracje, ale nie w stylu wskazującym na potencjał zespołu. Ważny mecz i myślę, że drużyna uwierzyła w siebie jako całość. Jest to dobry kolektyw, a oprócz tego indywidualnie zawodnicy zaczynają się sprawdzać i realizować to co potrafią najlepiej robić na boisku. Faktycznie zaczęliśmy ten mecz kiepsko, bo osiem zero dla przeciwnika. Wydawałoby się, że powinienem wykonać jakieś nowe ruchy. Natomiast na szczęście spokojnie. Pierwsza połowa była w zasadzie taka wyrównana, może z lekkim wskazaniem na nas. Natomiast druga część zaważyła o wyniku. Myśmy się spotkali na turnieju. Myślę, że w jakimś sensie drużyny się troszeczkę znają. Znamy swój potencjał, trener drużyny przeciwnej starał się wyeliminować jakieś plusy w naszym zespole, my z kolei w ich drużynie. Nie spodziewałem się tak dobrej postawy zespołu. Rozumiem, że Bartek jest zawiedziony, bo i porażka, i drużyna grała źle. Mimo wszystko myśmy grali pod jakąś tam presją, bo uważamy, że zespół Znicza to groźny zespół i do końca trzeba było być czujnym. Cieszę się bardzo, gratuluje zawodnikom, którzy wykonali kawał dobrej roboty. Szczególnie w drugiej połowie.

Tomasz Briegmann (zawodnik Znicza Basket Pruszków): Nasza gra zależy w dużej mierze od rozgrywającego. Niestety zagraliśmy słabe zawody i ta gra tak wyglądała. Mieliśmy parę strat niewymuszonych, oddaliśmy parę piłek w ręce gospodarzy. Ponadto moim zdaniem było za dużo gry jeden na jeden, takich rwanych akcji - szybkich. Niektórzy nasi zawodnicy mają za bardzo gorącą głowę. Jestem pod wrażeniem zgrania zespołu krośnieńskiego. Grają szybką koszykówkę, rozumieją się bardzo dobrze na parkiecie. My dążymy do tego i przed nami jeszcze trochę więcej pracy.

Marcin Salamonik (zawodnik KKK MOSiR Krosno): Pierwsza połowa była dosyć wyrównana, dużo nerwowości w grze. Zdecydował początek trzeciej kwarty. Odskoczyliśmy na piętnaście, dwadzieścia punktów i ta przewaga się utrzymywała. Wydaje mi się, że drużyna z Pruszkowa poddała się w trzeciej kwarcie. Już było po meczu i my to kontrolowaliśmy do końca. Cieszą rozmiary wygranej.

Rafał Stolarek (zawodnik KKK MOSiR Krosno): Zagraliśmy dzisiaj bardzo dobre spotkanie jako drużyna. Doskonale zaczynamy się rozumieć na boisku. Każdy zna swoje zadania. Byliśmy bardzo dobrze przygotowani do tego meczu. Znaliśmy mocne i słabsze strony drużyny z Pruszkowa. Myślę, że różnica dwudziestu sześciu punktów to najmniejszy wymiar kary.


Delikatesy Centrum PBS Bank MOSiR Krosno – Znicz Basket Pruszków 88:62 (20:18, 20:13, 27:16, 21:15)

Delikatesy Centrum PBS Bank MOSiR Krosno:
M. Salamonik 21 (1x3), B. Bal 14 (1x3), D. Oczkowicz 11 (1x3), R. Stolarek 10, P. Hajnsz 9 (1x3), P. Pluta 7 (1x3), K. Kalinowski 6, G. Ożóg 4, M. Musijowski 2, A. Peciak 2, Ł. Puścizna 2, G. Sołtysiak 0.

Znicz Basket Pruszków: J. Dłoniak 17 (1x3), R. Pacocha 12 (1x3), T. Briegmann 7, G. Malewski 7, K. Dębski 5 (1x3), A. Bajer 4, A. Suliński 3, M. Aleksandrowicz 3 (1x3), R. Urbaniak 2, Ł. Kok 2, P. Bacik 0.


SportoweFakty.pl

Zobacz mecz

Zobacz wiadomość