Najczęściej czytane wiadomości
Wyszukaj wiadomości
Przeszukaj serwis z Google
Najnowsze galerie

zobacz wszystkie

Najpopularniejsze wątki na forum

przejdź na forum

Podsumowanie poczynań Znicza Basket w sezonie 2009/2010
17 maja 2010, 14:01, Katarzyna Zbrzeźna

Koszykarzom Znicza Basket w sezonie 2009/2010 rzutem na taśmę udało się awansować do fazy play-off. Po niesamowicie ciężkim, ale na szczęście wygranym, meczu w Stargardzie Szczecińskim udało im się awansować do najlepszej ósemki I ligi. Niestety przygoda w play-off zakończyła się równie szybko jak się zaczęła i nasi koszykarze przegrali dwa mecze z Siarką Tarnobrzeg tym samym odpadając z rywalizacji o awans do PLK. Pruszkowianie tegoroczne rozgrywki z bilansem 16 zwycięstw i 14 porażek zakończyli na 7. miejscu.

Przed sezonem Znicz Basket dość szybko skompletował skład. Do Pruszkowa przyszli tacy koszykarze jak Jakub Czech, Wojciech Fraś, Bartłomiej Piotrowski i Grzegorz Radwan. Fenomenalna postawa naszych zawodników w meczach sparingowych przed rozpoczęciem sezonu napawała optymizmem pruszkowskich fanów, a tak skompletowany zespół miał walczyć o play-off, a nie jak miało to miejsce w dwóch poprzednich sezonach grać w play-out. - Aspiracje Zarządu klubu oraz sponsorów są konkretne: drużyna musi znaleźć się w play-off - powiedział przed sezonem Roman Skrzecz.

- Jesteśmy pod dużym wrażeniem jak jesteśmy przygotowani do tego sezonu i myślę, że jedziemy wygrać - zapowiadał przed pierwszym ligowym spotkaniem Dominik Czubek. Słowa kapitana Znicza Basket okazały się prorocze, a nasi koszykarze z łatwością pokonali na wyjeździe Zastal Zieloną Górę, a przed własną publicznością rozprawili się z ekipą z Łodzi. W obu meczach dobrze zaprezentowali się Grzegorz Malewski i Tomasz Briegmann, ale to gra zespołowa okazała się kluczem do tych zwycięstw.

Zimny prysznic spotkał pruszkowian w Dąbrowie Górniczej. Podopieczni Wojciecha Wieczorka po niesamowitej drugiej odsłonie meczu pokonali naszych koszykarzy 86:76. W drużynie Znicza Basket zabrakło chyba motywacji i koncentracji od pierwszych po ostatnie minuty meczu. Na szczęście szybko pokazali, że mają charakter i nie jest im straszna nawet ekipa Politechniki Warszawskiej, która zawitała do Pruszkowa wzmocniona o zawodników z PLK. W tym meczu pierwszy raz w składzie naszych zawodników pojawił się Michał Świderski. 22-letni obrońca zasilił szeregi młodzieżowców i miał być kolejnym wzmocnieniem Znicza Basket. Postawa pruszkowian w starciu z podopiecznymi Arkadiusza Miłoszewskiego nie zapowiadała czarnej serii, która czekała nasz zespół.

Znicz Basket poniósł pięć porażek z rzędu przegrywając kolejno ze Startem Lublin, Siarką Tarnobrzeg, Big Starem Tychy, Sokołem Łańcut i Górnikiem Wałbrzych. Wyniki zespołu zaczęły niepokoić działaczy klubu i przyszedł czas na pierwsze zmiany. Po przegranym pojedynku w Łańcucie z zespołem pożegnał się Marcin Ecka. Powodem rozwiązania kontraktu były problemy rodzinne, ale jeszcze w tym samym sezonie nasz były rozgrywający zasilił szeregi ekipy z Krosna, która pożegnała się w tym sezonie z I ligą. Wychowanek Bobrów MOSIR Zabrze dwukrotnie nie sprawdził się w roli rozgrywającego Znicza Basket. W sezonie 2009/2010 spędzał na boisku średnio 28 minut i zdobywał 7,7 punktu w meczu oraz 4,6 asysty. Działacze pruszkowscy szybko na miejsce Ecki sprowadzili innego rozgrywającego. Do Pruszkowa powrócił Janavor Weatherspoon, który w ubiegłym sezonie pełnił obowiązki trenera w pruszkowskim klubie. Amerykanin nie potrzebował dużo czasu na zgranie z zespołem, ale jego gra była daleka od pozycji rozgrywającego. Janek szybko stał się liderem, a jego świetny występ w meczu z Krosnem przerwał serię porażek.

Zakontraktowanie Janavora to nie jedyny ruch włodarzy klubu z Mazowsza. Kontrakt za porozumieniem stron został rozwiązaniu także z Arturem Bajerem. Zawodnik w Pruszkowie występował od sezonu 2006/2007, ale w składzie Romana Skrzecza wyraźnie nie umiał znaleźć sobie miejsca. W obecnym sezonie w 7 spotkaniach przebywał na parkiecie średnio 8.6 minuty zdobywając 1 punkt i zbierając 1.9 piłki. Zaraz po rozwiązaniu kontraktu gracz przeniósł się Żubrów Białystok.

Powiew świeżości w ekipie Znicza pozwolił także na zwycięstwo w Jeleniej Górze. Amerykanin z polskim paszportem wraz z Grzegorzem Radwanem poprowadzili swój zespół do piątego zwycięstwa w lidze. Kolejny pojedynek czekał naszych koszykarzy w Gdyni, gdzie wyruszyli już dzień przed meczem. Powody były dwa: po pierwsze, aby koszykarze byli bardziej wypoczęci, po drugie mieli obejrzeć na żywo starcie Asseco z Kotwicą Kołobrzeg w PLK. Właśnie z tą drużyną mieli spotkać się w III rundzie Pucharu Polski. Nikt jednak nie spodziewał się oglądając poczynania Adama Hrycaniuka czy Łukasza Seweryna przeciw ekipie z Kołobrzegu, iż w niedzielnym meczu także Znicz Basket będzie musiał stawić im czoła. Chęć rewanżu drugiej drużyny Asseco za play-outy sezonu 2008/2009 była jednak ogromna i trener z Pomorza sięgnął po wzmocnienia. - Nie byliśmy przygotowani na to, że zagrają z nami Adam Hrycaniuk i Łukasz Seweryn, którzy dzień wcześniej grali bardzo dobrze z Kotwicą Kołobrzeg. Nie spodziewałem się ich debiutu w 12. kolejce spotkań - skomentował po meczu Roman Skrzecz. Z takim składem pruszkowscy zawodnicy nie potrafili sobie poradzić, a bezradny pod koszem Tomasz Briegmann nie umiał zatrzymać Hrycaniuka.

Jedynym pozytywem z podróży do Gdyni okazało się rozpracowanie taktyczne drużyny Kotwicy. W III rundzie Pucharu Polski Znicz Basket pokonał ekipę z Kołobrzegu. Obrońca tytuły nie znalazł sposobu na powstrzymanie świetnie prezentującego się tego dnia Dominika Czubka, który zdobył 17 punktów i poprowadził swój zespół do zwycięstwa. Pojedynek z zespołem z PLK pozwolił pruszkowskim fanom na chwilę cieszyć się emocjami towarzyszącymi najwyższemu szczeblu w Polsce. - Zespół z Mazowsza ma na pewno olbrzymie tradycje i życzę mu powodzenia w powrocie do ekstraklasy - powiedział szkoleniowiec Kotwicy Kołobrzeg Paweł Blechacz.

Przed kolejnym ligowym meczem pruszkowski klub wypożyczył do Żyrardowianki Marcina Matuszewskiego, a kontrakt rozwiązał z Jakubem Czechem. Koszykarz spędzał na boisku średnio 15,8 minuty notował 4,8 punktu oraz 3,3 zbiórki. Wychowanek Ceramiki Bolesławiec przed sezonem miał być poważnym wzmocnieniem naszego zespołu. W trakcie sezonu okazało się, że więcej czasu spędzał na ławce rezerwowych niż na parkiecie. PW jego miejsce do Pruszkowa przyszedł Sławomir Nowak. 32-letni zawodnik podobnie jak Janek przyszedł z Jeleniej Góry, gdzie średnio zdobywał 11,1 punktu oraz 8,1 zbiórki. Po tej zmianie w szeregach koszykarskich Znicz Basket zwycięsko wyszedł kolejnych dwóch ligowych potyczek, a pruszkowscy kibice szybko docenili zarówno Weatherspoona jak i Nowaka przyznając im MVP kolejnych miesięcy.

Na koniec pierwszej rundy rozgrywek pruszkowianie niespodziewanie ponieśli wysoką porażkę ze Spójnią 63:84. Niestety nie była to jedyna zła wiadomość przed kolejną rundą rozgrywek I ligi. Podczas turnieju rozgrywanego w przerwie świątecznej w Pruszkowie poważnej kontuzji nabawił się Michał Świderski. Kontuzja stawu kolanowego początkowo zapowiadała pauzę około 4-6 tygodni w praktyce jednak młodzieżowiec nie zagrał już do końca sezonu. Kolejną złą wiadomością dla kibiców była niespodziewana porażka w Pucharze Polski z II-ligową ekipą z Radomia, która przekreśliła szansę na dalszą rywalizację. Ogromna, bo aż 15 punktowa przewaga wypracowana w drugiej połowie nie wskazywała, że losy tego meczu rozstrzygną się w ostatnich sekundach. Rozluźnieni gospodarze pozwolili szybko pruszkowianom odrobić większość strat, a niecelne rzuty Weatherspoona i Briegmanna ostatecznie przypieczętowały awans radomian do ćwierćfinału Pucharu Polski.

Niestety w lidze podopieczni Romana Skrzecza także grali znacznie poniżej oczekiwań pruszkowskich kibiców. Kolejne porażki z Zastalem, Dąbrową Górniczą i ŁKS-em Łódź zaczęły przywoływać wspomnienia z ubiegłych sezonów o walce w play-outach. Wiarę w zespół na chwilę przywróciło zwycięstwo w derbach Mazowsza. Radość nie trwała jednak długo, gdyż pruszkowianie przegrali przed własną publicznością z ekipą z Lublina 80:83 oraz w Tarnobrzegu.

Po porażce z Siarką Tarnobrzeg działacze klubu zdecydowali się na zmianę trenera. Kontrakt rozwiązano z Romanem Skrzeczem, a w jego miejsce pojawił się dobrze znany w Pruszkowie Paweł Czosnowski, który dotychczas był asystentem w drużynie Lidera Pruszków. - Naprawdę nie wiem czym spowodowane są nasze porażki. Na treningach wszystko wygląda dobrze. To chyba siedzi gdzieś w naszych głowach. Straciliśmy pewność siebie. Oby nowy trener potrafił ją przywrócić - skomentował zmianę trenera Dominik Czubek. - Najważniejsze jest to, aby zespół zyskał nowy impuls, a koszykarze uwierzyli we własne możliwości - powiedział przed pierwszym meczem w roli szkoleniowca pruszkowian Paweł Czosnowski.

Zmiana w szeregach trenerskich okazała się dobrym posunięciem, a Znicz Basket pod wodzą nowego trenera zwyciężył 8 z 9 rozegranych spotkań tym samym zapewniając sobie awans do fazy play-off. Rywalizacja o najlepszą ósemkę I ligi toczyła się do ostatniej kolejki. Pruszkowianie awans zapewnili sobie dopiero w ostatnim meczu, kiedy to wygrali w Stargardzie Szczecińskim 72:68.

Będąca na fali ekipa z Pruszkowa w pierwszej rundzie play-off trafiła na Siarkę Tarnobrzeg. W pierwszym starciu górą okazali się podopieczni Zbigniewa Pyszniaka. Warto zaznaczyć jednak, że to nie Siarka zagrała wspaniałe zawody, ale Znicz Basket zaprezentował się poniżej oczekiwań. Czy pruszkowscy koszykarze awans do play-off potraktowali jako ogromny sukces i osiedli na laurach? Takie właśnie wrażenie odnieśli kibice, którzy licznie wybrali się na wyjazdowy pojedynek do Tarnobrzegu. W rewanżowym meczu rozegranym przed własną publicznością pruszkowscy koszykarze także przegrali 74:47 tym samym kończąc sezon. Niestety styl jaki zaprezentowali zawodnicy z Mazowsza w ostatnim starciu zapewne na długo zapadnie w pamięci nie jednemu kibicowi. Pełna mobilizacja wśród pruszkowskich fanów, którzy stworzyli najlepszy doping od dawna, nie pomogła przedłużyć marzeń o awansie do PLK. Poniżej oczekiwań w meczach play-off spisał się cały zespół Znicza Basket. - Zawodnicy myślami byli już chyba przy świętach. Pierwszy raz doświadczyłem czegoś takiego, by dobry zespół, który oparty jest na ogranych w lidze zawodnikach, tak łatwo przegrał mecz - powiedział po przegranym meczu Paweł Czosnowski.

Pruszkowianie cel przedsezonowy zrealizowali, ale czy stać ich było tylko na awans do play-off? Pasmo sukcesów pod wodzą nowego trenera pozwoliło uwierzyć w walkę o wiele wyższą stawkę. Nasuwa się pytanie czego zabrakło w tych ostatnich dwóch meczach? Obserwując postawę naszych koszykarzy to zapewne mobilizacji, woli walki i koncentracji na boisku. Szkoda, że przygoda w play-off zakończyła się tak szybko, a kibicom na kolejny mecz w Pruszkowie przyjdzie czekać długie miesiące.

Niewątpliwie numerem jeden Znicza Basket w ubiegłym sezonie był Janavor Weatherspoon. Nie jest to jednak zawodnik, który potrafi poprowadzić grę całego zespołu, a zdecydowanie lepiej czuje się na pozycji rzucającego. Janek ze średnią 14,7 punktów w meczu okazał się najskuteczniejszym graczem naszego zespołu. Zaraz po nim uplasowali się Tomasz Briegmann - 11,1 punktów, Grzegorz Malewski - 10,4 pkt, Sławomir Nowak - 10,2 pkt i Grzegorz Radwan - 10,1 pkt. Najlepszym zbierającym w barwach naszego teamu był Sławomir Nowak ze średnią 6,2 zbiórki w meczu.